Biuro Prezydenta Ukrainy zorganizowało w czwartek 6 października naradę poświęconą rozwojowi stosunków z Polską. Spotkanie prowadził szef Biura Kyrylo Budanow, a w rozmowach uczestniczyli jego zastępcy, urzędnicy i eksperci. Najważniejszym wątkiem była współpraca w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności, którą strona ukraińska uznaje za trzon całych relacji dwustronnych.
Zastępczyni szefa Biura Iryna Wereszczuk wskazała wspólne interesy w zakresie bezpieczeństwa jako główne spoiwo obu państw. Wezwała do szybszej, bardziej systematycznej współpracy wojskowej oraz do ściślejszych kontaktów w sektorze przemysłu obronnego. Jej zdaniem partnerstwo w tej dziedzinie mogłoby pociągnąć za sobą rozwój kontaktów gospodarczych i kulturalnych między obiema społecznościami, a więc wyjść poza sferę wojskową.
Wereszczuk odniosła się także do decyzji lwowskiej rady obwodowej, która ogłosiła rok 2027 rokiem UPA oraz dowódcy Romana Szuchewycza. Zaapelowała do radnych, by unikali decyzji szkodzących relacjom z Polską. Inicjatorem uchwały był radny Swiatosław Szczerbeta. W odpowiedzi polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podpisał wniosek o uznanie go za persona non grata. Proponowany zakaz wjazdu do Polski i do strefy Schengen miałby obowiązywać przez pięć lat.
Ukraińskie MSZ ocenia, że decyzja rady obwodowej podważa wysiłki na rzecz pojednania, które od lat są prowadzone wobec trudnej historii obu narodów. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) pozostają jednym z najbardziej zapalnych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Polscy historycy przypominają, że w lipcu 1943 roku UPA zaatakowała około 150 polskich wsi na Wołyniu. Polska klasyfikuje te mordy jako ludobójstwo, z czym nie zgadza się wielu ukraińskich historyków. Na Ukrainie OUN i UPA są natomiast często postrzegane jako bojownicy o niepodległość, a ich dziedzictwo bywa częścią narodowej pamięci.
Napięcia wzrosły również pod koniec maja, kiedy prezydent Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek wojskowych nazwę odnoszącą się do «bohaterów UPA». Ta decyzja została odebrana w Polsce jako kolejny sygnał utrudniający dialog o przeszłości. Obie sprawy, decyzja Zełenskiego i uchwała lwowska, pokazują, jak bardzo historia wciąż splata się z bieżącą polityką po obu stronach granicy.
Rzecznik ukraińskiego MSZ Tykhyj poinformował, że Kijów chce, aby listopad przyniósł normalizację relacji. Jak przekazał, od lata widać postępy, a w najbliższym czasie spodziewane są kolejne kontakty i wizyty na różnych szczeblach. Nie wiadomo jednak, czy decyzja lwowskiej rady zostanie cofnięta, a to pytanie pozostaje jednym z kluczowych dla oceny, czy zapowiadana poprawa stosunków się zmaterializuje.
8