Na krakowskim Rynku Głównym doszło do tragicznej strzelaniny. Sprawca oddawał strzały do przypadkowych ludzi z jadącego samochodu. W wyniku ataku zginęło pięć osób, a ponad dwanaście zostało rannych. Wśród poszkodowanych są także policjanci, co oznacza, że funkcjonariusze znaleźli się w bezpośredniej strefie zagrożenia podczas interwencji.
Napastnik został postrzelony, ranny i przewieziony do szpitala, gdzie przechodzi operację. Policja nadal ustala motyw jego działania oraz szczegółowe okoliczności zdarzenia. Na obecnym etapie nie wiadomo, co kierowało sprawcą, ani czy działał samodzielnie. Śledczy nie przekazali jeszcze informacji o tym, jak przebiegała cała sekwencja zdarzeń od momentu oddania pierwszych strzałów.
Prezydent Karol Nawrocki złożył kondolencje rodzinom ofiar i zapowiedział, że oczekuje pełnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności tragedii. Jak przekazano, prezydent śledzi rozwój wydarzeń i pozostaje w kontakcie ze służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego udaje się do Krakowa, by na miejscu zapoznać się z sytuacją i przebiegiem działań.
Kondolencje rodzinom ofiar przesłał także prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Podkreślił, że nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego ataku i wyraził oczekiwanie, że sprawca stanie przed sądem. Reakcja zagranicznego przywódcy pokazuje, że tragedia w Krakowie wykracza poza ramy lokalnego wydarzenia i jest odbierana szeroko.
Na tym etapie najważniejszym pytaniem pozostaje motyw napastnika. Dopóki śledczy nie ustalą przebiegu zdarzenia i powodów jego działania, obraz tragedii pozostaje niepełny. Strzelanina w samym sercu Krakowa, w miejscu odwiedzanym codziennie przez mieszkańców i turystów, wywołała poruszenie w mieście i w całym kraju, a służby kontynuują czynności na miejscu.
3