Agenci Secret Service zatrzymali w pobliżu Białego Domu uzbrojonego mężczyznę, obywatela Wenezueli. Podejrzany prowadził skradziony pojazd marki Ford F-150, w którym znaleziono trzy palne bronie oraz amunicję. Według Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) mężczyzna miał grozić zabiciem prezydenta Donalda Trumpa.

Z ustaleń wynika, że zatrzymanie miało miejsce w okolicy jednej z najbardziej strzeżonych rezydencji w Waszyngtonie, gdzie stałe patrole służb ochrony są standardem. Samochód, którym poruszał się podejrzany, został zidentyfikowany jako pojazd zgłoszony wcześniej jako skradziony. Ujawnienie broni i amunicji w pojeździe wpłynęło na decyzję o zatrzymaniu mężczyzny.

Zarzut groźby wobec prezydenta pochodzi z oświadczeń DHS. Warto jednak zaznaczyć, że w oficjalnym wniosku o ukaranie, złożonym w sprawie, nie pojawia się wzmianka o takiej groźbie. Nie wiadomo więc na tę chwilę, czy prokuratura przedstawi ten zarzut formalnie.

Podejrzany pozostaje w areszcie. Nie ma możliwości wypuszczenia go za kaucją. W piątek stanął przed sądem. Motyw jego działania i zamiar nie zostały dotąd zweryfikowane, a w dostępnych relacjach brak jednoznacznych wyjaśnień w tej kwestii.

Sprawa pokazuje, jak poważnie służby traktują zagrożenia wokół siedziby prezydenta USA. Obecność broni w pojeździe zatrzymanym w pobliżu Białego Domu oraz doniesienia o groźbie wobec głowy państwa będą prawdopodobnie przedmiotem dalszego postępowania.

10Wyświetlenia

Autor

Publicystyka polityczna

Marta Kowalczyk — publicystyka polityczna, Rytm Kraju.